Zostawiam w domu 20 lat i działam!
„Dr n. med. Anna Jakrzewska-Sawińska mówi, jak powinna wyglądać kompleksowa opieka nad ludźmi starszymi oraz o nowo powstającym hospicjum.
Całe życie poświęciła Pani pomaganiu innym, nadal Pani to robi i chce robić.
Tak zostałam wychowana. W domu rodzinnym często słyszałam powiedzenie, że „lepiej raz dać niepotrzebnie niż choć raz potrzebującemu odmówić”. […]
Wpływ na to, czym Pani będzie się zajmowała, miała też zapewne wyprawa do Indii.
Pojechałam tam prywatnie. I tak się stało, że znalazłam się w hospicjum Matki Teresy, gdzie przez jakiś czas pomagałam. Wtedy upewniłam się, że taka praca bardzo mi odpowiada. Matka Teresa zresztą otwarcie wyrażała zdziwienie, po co Europejki przyjeżdżają do niej do Kalkuty, zamiast robić coś pożytecznego w swoich miejscach zamieszkania, więc ją posłuchałam. Zanim wróciłam do Polski, pojechałam jednak jeszcze do ojca Żelazka, do leprozorium w Puri. Po powrocie przez 10 lat współpracowałam z prof. Jackiem Łuczakiem jako wolontariuszka i bardzo wiele przez ten czas się nauczyłam.
Wielkopolskie Stowarzyszenie Wolontariuszy Opieki Paliatywnej „Hospicjum Domowe”, któremu Pani prezesuje, powstało w styczniu 1997 roku z inicjatywy ludzi chcących nieść pomoc wszystkim osobom nieuleczalnie chorym w ostatnim okresie ich życia.
Tak, a rok później powołaliśmy Wielkopolskie Hospicjum dla Dorosłych, które obejmuje opieką domową pacjentów z chorobami nowotworowymi i nienowotworowymi. W 1999 roku założyliśmy zaś Wielkopolskie Hospicjum dla Dzieci, które otacza wszechstronną opieką nieuleczalnie chore dzieci w ich domach. Mamy też teraz, między innymi: poradnię geriatryczną, leczenia bólu, medycyny paliatywnej oraz poradnię żywienia dojelitowego i tlenoterapię w warunkach domowych. Najpierw nasza siedziba mieściła się w lokalu miejskim przy ul. 27 Grudnia, dopiero później mogliśmy przeprowadzić się na Bednarską 4, przy której działamy do dziś i swoją działalność rozwijamy. Nieruchomość zostawiła w darowiźnie pacjentka, a poznaniacy, do których zwróciłam się z apelem o pomoc, dofinansowali konieczną rozbudowę i adaptację budynku.
Od 2009 roku prowadzi Pani unikalną w regionie placówkę świadczącą nieodpłatnie wszechstronną ambulatoryjną oraz domową opiekę geriatryczną i gerontologiczną, a także dodatkowe działania pomocowe dla seniorów, takie jak: porady prawne, psychologiczne, socjalno-bytowe, programy aktywizacyjne i edukacyjne. Ale to jeszcze nie koniec…
Teraz chcę stworzyć pierwsze w Poznaniu stacjonarne hospicjum dla pacjentów geriatrycznych – bez względu na rodzaj ich schorzenia i dla dzieci oraz dzienny ośrodek pobytu, diagnozy, leczenia i intensywnej rehabilitacji psychofizycznej dla osób starszych z wieloma schorzeniami i we wczesnym stadium choroby neurodegeneracyjnej. Poznań jest w czołówce najszybciej starzejących się miast w Polsce i dlatego musimy wyjątkowo dbać o ludzi starszych i ich sprawność, bo będzie ich coraz więcej. Nie ma hospicjów geriatrycznych, a są one konieczne! Tak jak dzienne domy opieki. […]
Miejsce pod nowe hospicjum jest, ale na budowę pieniędzy nie ma, a kolejnym Pani marzeniem jest, by zostało ono otwarte jeszcze w tym roku, choć nie ukrywa Pani, że koszt adaptacji kupionej w tym celu nieruchomości to co najmniej 2 mln złotych.
Wierzę, że znajdą się ludzie dobrej woli, którzy nam w tym pomogą. Liczymy na każdą wpłatę, a także na przeznaczenie na ten cel 1 procenta przy wypełnianiu PIT-ów. Nasz numer KRS to 0000076882. […]”
Pełny tekst ciekawego wywiadu Mileny Kochanowskiej w ‘Gł.Wlkp.” z 24 marca 2016 czytaj TU